sobota, 6 października 2012

Polska codzienność

Czas mija tak szybko. Za oknami zrobiło się tak jakoś chłodniej, mimo iż jeszcze kilka tygodni temu była pełnia lata. Skończyły się wakacje i szkoła przywitała nas 3 września. Nagle ze spokojnych dni trzeba było spowrotem przestawić na polski napięty szkolny grafik. Całe szczęście, ze nie przyszło mi to z trudem. Po roku w amerykańskiej szkole, nie miałam pojęcia czego do końca spodziewać się po polskim liceum.

Mój rok za granicą i świadectwo z USA zostało zaliczone i poszłam normalnie ze swoim rocznikiem do drugiej klasy. Mój profil  to matematyczno-fizyczny. Wybrałam go już przed wyjazdem do Stanów i po prostu dołączyłam do swojej klasy. Wszyscy przyjęli mnie bardzo pozytywnie, co również mnie ucieszyło.

Polskie liceum okazało się być o wiele bardziej wymagające pod względem nauki w porównaniu do amerykańskiego. Już nie ma tak łatwo - nie można używać notatek na lekcjach, brakuje doświadczeń a tylu zadań z matematyki i fizyki dawno się nie naliczyłam. Brakuje mi kilku rzeczy, takich jak zajęć sportowych, na które każdy tam chodził, tych korytarzy, długiego lunchu ( a czasem po prostu języka angielskiego wokół) ... Mimo wszystko teraz jest naprawdę CUDOWNIE! Jakoś przeżyję te kilka godzin więcej spędzane na naukę, bo wróciłam do swoich znajomych, których tam w Stanach jednak mi brakowało.

Dołączę kilka zdjęć z ostatniego czasu (od końca wakacji do teraz)

kamerkowe
w Cetrum Kopernika z Oksaną

pierwszy tort jaki kiedykolwiek upiekłam - urodziny mojej siostry!

rodzinnie

Jestem w takim biegu, że aż nie mam chwili by napisać na blogu. Mimo wszystko jest BARDZO FAJNIE ;))))