środa, 23 maja 2012

Światła, scena, zaczynamy ! - "All the world's a stage" - sztuka teatralna w szkole

Pod koniec pierwszego semestru dowiedziałam się, że w tym roku klasa Acting 2 będzie wystawiała sztukę teatralną w maju. Gdy tylko dotarła do mnie ta wiadomość, pobiegłam by jakoś zmieścić tę klasę do mojego planu. Udało się! Wtedy nie zdawałam sobie jeszcze sprawy jak wielkie doświadczenie będzie to dla mnie ;)

W marcu dowiedzieliśmy się, że sztuka którą przedstawiamy to dwa jednoaktowe przedstawienia połączone razem. Pierwsze to "Shakespeare Project", czyli zbiór monologów i scen ze sztuk Szekspira przedstawione w trochę nowocześniejszej aranżacji. Scena balkonowa z "Romea i Julii" wykonana była przez telefon, monolog Marka Antoniusza jako konferencja prasowa czy scena zapaśnicza, wiedźmy z Makbeta itp. Druga część naszego show to "All I really need to know I learned by being in a bad play" - (Wszystko co wiem, nauczyłam się przez udział w słabej sztuce teatralnej). Jest to niesamowicie śmieszna komedia o kiepskich aktorach, wrednym managerze,  uzależnionym od kawy reżyserze itp.



Przesłuchania odbyły się przed przerwą wiosenną. Ja miałam kilka średnich ról w przedstawieniu. Dostałam monolog Portii z "Kupca weneckiego". Monolog opowiada o miłosierdziu, przebaczaniu. Poza tym zapowiadałam monologi kilku innych osób, na przykład mojej przyjaciółki z Finlandii - Hety oraz Romea i Julii,  byłam także reporterem podczas konferencji prasowej. W komediowej części otrzymałam rolę głosu wewnętrznego aktorki. Była to strasznie zabawna rola, pokazywała kontrast pomiędzy tym co mówisz, a tym co naprawdę myślisz.

Jako klasa aktorska, musieliśmy zbudować, pomalować scenę, zawiesić światła, wybrać muzykę, kostiumy itp. Moja grupa zajmowała się w szczególności muzyką. Wybraliśmy kilkanaście utworów, które zapowiadały każdą scenę oraz 2 piosenki do komediowej części. Leciały m.in. "Party Rock Anthem", "Crazy", "Viva la vida" oraz "Reign of love" Coldplay, "Love story" Taylor Swift przed sceną balkonową i wiele, wiele innych. Wszystko tworzyło spójną całość.

Próby rozpoczęły się w kwietniu. Było mnóstwo śmiechu, ale również pracy. Nie obyło się bez małych frustracji w kierunku osób, które nie pojawiały się na próbach albo nie pamiętały swoich kwestii. Mimo wszystko cała obsada świetnie się zgrała i pod koniec kwietnia byliśmy wielka grupą przyjaciół. Poznałam tam chyba jedne z najlepszych osób w Stanach. Nikt nie mógł uwierzyć, gdy okazało się że czas zleciał tak szybko i występujemy już 18 i 19 maja. 

17 maja odbyły się szkolne występy przed całą szkołą. Występowaliśmy na każdej lekcji. Mieliśmy tylko jedną godzinę przerwy na jedzenie pizzy, ciast i ciasteczek. Ja upiekłam dla wszystkich polskie ciasto jogurtowe z owocami, kilka innych osób przyniosło ciastka itp. Przed rozpoczęciem wszystkiego wspólnie wybraliśmy się o 6.30 rano na śniadanie z całą obsadą. Było cudownie ! Wszyscy przeszliśmy razem do szkoły i rozpoczęliśmy dzień występów. Oczywiście nie obyło się bez małych wpadek, jedna koleżanka spadła ze sceny, innym razem Julia upuściła telefon podczas rozmowy z Romeo czy pozapominaliśmy nasze kwestie. Właśnie takie małe detale sprawiły, ze dzień był jedyny w swoim rodzaju (chyba jeden z najlepszych dni mojego pobytu w USA).




W moje imieniny, 18 maja, mieliśmy nasz pierwszy poważny występ wieczorem. Ja najbardziej bałam się, ze nie zdążę zmienić kostiumów pomiędzy dwoma scenami. Miałam dosłownie 1,5 minuty na przebranie się za kulisami z długiej sukni do jeansów i marynarki (strój reportera). Jakoś dałam radę, ale zawsze zostawały mi może 3 sekundy czasu. Tym razem wszystko poszło idealnie. Nikt nie popełnił większych błędów. Bilety kupiło około 100 osób. 

To samo w sobotę, czyli nasz ostatni dzień występów. Tego dnia oglądać przyszła moja rodzinka. Wszystkim strasznie podobało się ! Po występie poszliśmy na lody do Dairy Queen. Ja byłam strasznie wyczerpana po trzydniowym występowaniu. Mimo wszystko smutno było to wszystko kończyć.

Gdy rozbieraliśmy scenę, zabieraliśmy nasze kostiumy i  odwieszaliśmy je na wieszaki, każdemu zakręciła się łezka w oku. Tego jestem pewna - "All the world's a stage" było dla mnie jednym z najlepszych doświadczeń podczas pobytu w Ameryce. Poznałam mnóstwo cudownych ludzi, z którymi teraz mam niesamowity kontakt. Wzięcie udziału w tej sztuce było jednym z najlepszych decyzji w moim życiu !

(Nie mam jeszcze zdjęć z show. Dlatego na razie tylko kilka z mojego aparatu.)

1 komentarz: