czwartek, 31 maja 2012

Memorial Day - Glacier Park

Po wielu atrakcjach w sobotę byłam prawie pewna, że kolejne 2 dni weekendu będą zwyczajnie nudne. Jak bardzo się myliłam ...

W niedzielę czytałam po raz ostatni w Kościele. Nie było to nic niezwykłego, ale po prostu czułam się niesamowicie dumna z tego, że potrafiłam czytać w obcym języku przed tyloma nieznajomymi twarzami. Po  kościele wraz z rodzinką spędziliśmy wspólnie przedpołudnie. Za to wieczorem Eliza, Lilly i ja pojechałyśmy na wieczór oglądania filmów do naszej koleżanki - Mackenzie ;) Było naprawdę fajnie :) Oglądaliśmy Star Wars. Dziwnie było być jedyną z całej grupy, która nie oglądała żadnej części z tej serii filmów. Wszyscy opowiadali mi streszczenia, ponieważ oglądaliśmy szóstą część i gdybym nic nie wiedziała pewnie pogubiłabym się w akcji.

Wróciłyśmy do domu w środku nocy, by jak najszybciej iść do łóżka i dobrze się wyspać. Wszystko dlatego, że w poniedziałek (czyli Memorial Day) mieliśmy w planach pojechać na cały dzień do Glacier Parku by pochodzić po górach a później mieć ognisko. 

Na miejsce dojechaliśmy około południa. Spotkaliśmy się tam ze znajomymi rodziców i ich dziećmi (w moim wieku). Dużą grupą zaczęliśmy maszerować w kierunku szlaku górskiego prowadzącego nas do Avalanche Lake. Samo jeziorko jest naprawdę przepiękne. Gdy dotarliśmy na miejsce każdy robił tylko zdjęcia i podziwiał widoki.


Po drodze widziałam kilka leśnych zwierząt, zarówno tych mniejszych jak i większych. Każdy marzył by zobaczyć niedźwiedzie grizzly, ale niestety nie udało się.



Po dwugodzinnej wyprawie dotarliśmy z powrotem do naszego samochodu, by przyszykować rzeczy na ognisko. Wszyscy byli niesamowicie głodni. Po żmudnym rozpalaniu ognia, dorzucaniu drewienek, rozkładaniu krzeseł i szykowaniu jedzenia, w końcu mogliśmy zajadać się hot dogami, hash brownes (czyli usmażonymi w kawałeczkach ziemniakami), czipsami a na koniec oczywiście ... s'mores. Chyba nie potrafię nawet wytłumaczyć jak dobre są roztopione pianki marshmallows z czekoladą i krakersami. Tym razem postanowiłam spróbować jeszcze czegoś innego, krakersy posmarowałam masłem orzechowym - smakowało naprawdę świetnie. Oprócz tego piliśmy strasznie słodki (ale dobry) napój gazowany "Thomas Kemper".



s'mores
Gdy wszyscy byli już zupełnie najedzeniu, spędziliśmy ostatnią godzinę nad rzeką. Trochę pochodziliśmy, rozmawialiśmy, puszczaliśmy kaczki w wodzie (oni nazywają to skipping).  



Gdy rozstaliśmy się już  całą grupą znajomych, moja host rodzinka zabrała mnie na małą przejażdżkę po parku by po raz ostatni zobaczyć niektóre przepiękne miejsca.




Niedługo później wróciliśmy do domu i zaczęliśmy szykować do szkoły. Wtorek był moim ostatnim dniem w szkole, ponieważ kończę ją razem z seniorami. Już w piątek mamy zakończenie roku - graduation takie jak z filmów. Jestem strasznie podekscytowana ! ;))

Do usłyszenia ! ;))

2 komentarze: