czwartek, 26 kwietnia 2012

Wielki parking przed szkołą i prawo jazdy dla 15latków

Dopiero gdy wyjechałam do USA, doceniłam nasz polski system komunikacji miejskiej. Wielokrotnie wracam do momentów, gdy beztrosko szłam na przystanek autobusowy i mogłam dotrzeć do każdego miejsca w moim mieście. Nie było momentu, w którym stałam z rozłożonymi rękami, nie mając pojęcia jak dostanę się do domu koleżanki na drugim końcu miasta. Gdy nie miałam autobusu (co raczej nie zdarzało się zbyt często, może raz na kilka miesięcy) mogłam pojechać na rowerze albo zwyczajnie spacerować. Mimo że nie zdawałam sobie z tego sprawy, czułam się wolna, bo mogłam dotrzeć gdziekolwiek chciałam. 

Wyobraźcie sobie mój szok, kiedy w po przyjeździe do USA, odebrano mi to wszystko. Nie było ani autobusów miejskich (jedynie szkolne school busy, które jeżdżą dwa razy na dzień - z i do szkoły), odległości pomiędzy miejscami nie liczy się w metrach czy calach a w kilometrach i milach (zwyczajnie nie da się chodzić na piechotę) oraz 15latki mają prawo jazdy i zaznają tej samej swobody poruszania się po mieście, gdy ja po prostu nie mogę. Długo zajęło mi przyzwyczajanie się do takich zmian i nawet teraz skrycie tęsknię za czekaniem na mroźnym i wietrznym przystanku autobusowym w zimowe popołudnie.

Jak dla mnie brak komunikacji miejskiej w małych miasteczkach (jak Kalispell) i słaba organizacja tych w większych miastach to jeden z największych minusów w Stanach. Przecież oni też muszą się jakoś poruszać po mieście! - nasuwa się takie stwierdzenie, a na pytanie "jak?" jest prosta odpowiedź - w moim wieku dawno byłabym już kierowcą z ponad rocznym doświadczeniem.

Wiek, kiedy można zdawać na prawo jazdy różni się w zależności od stanu. Opiszę jak sprawa wygląda w Montanie, ponieważ to właśnie w tym stanie mieszkam. Żeby dostać pełne prawo jazdy, trzeba przejść kurs - Drivers Ed. Jest to miesięczna szkoła dla nastoletnich kierowców. Budynek znajduje się zaraz przy szkole  i przyszli kierowcy chodzą na zajęcia codziennie po szkole (trwające około 2h) przez około miesiąc. Uczą się tam zasad, wszystkich przepisów drogowych, a także dwa razy w tygodniu ćwiczą jazdę. By zapisać się do Drivers Ed wystarczy mieć skończone 14 i pół roku.

Po ukończeniu kursu (który z czego się nie mylę kosztuje około 300 dolarów) i zdaniu wszystkich testów dostaje się tzw. permit licence. Z tego co słyszałam to zdanie testów jest naprawdę bardzo proste i prawie wszyscy zdają. Są oczywiście wyjątki, które muszę powtarzać szkółkę dla kierowców, ale nie zdarza się to zbyt często (wielka różnica w porównaniu w Polską). Permit Licence to tymczasowe prawo jazdy. Jego posiadanie uprawnia do jazdy z rodzicem/prawnym opiekunem. Służy to do tego, by ćwiczyć jazdę pod okiem dorosłego. Zalecane jest 50h dodatkowej jazdy na permit licence. Jednak jeśli rodzic wyrazi zgodę na to, by dziecko jeździło już w wieku 14,5 lat, można bezproblemowo otrzymać pełne prawo jazdy. Montana to przykład stanu, w którym potrzeba mieć niecałe 15 lat by legalnie prowadzić samochód.

Z tego powodu będąc w 1 klasie liceum (14-15 latkowie) uczniowie już mogą prowadzić. Patrząc na to, że high school to aż cztery lata szkoły, widać, że ilość uczniów prowadzących samochód jest ogromna. Wiadomo nie wszyscy posiadają jednak samochód. Parkingi przed liceami są dość duże, im nowsza szkoła, tym większy parking jest projektowany.


Inną kwestią jest ogromna ilość samochodów, które posiadają rodziny w Montanie. Warty uwagi jest fakt, że większość aut to nie małe, zgrabne samochody, ale wielkie "pickupy", nazywane tutaj "trucks". Ponadto w Montanie samochody nie muszą mieć corocznych przeglądów samochodowych, jednym słowem właściciel sam ocenia, czy da się jeździć czy jednak nie. Większość rodzin ma kilka samochodów - moja ma 4 samochody i z pewnością nie są sami w takiej liczbie.

szkolny parking


Możecie zastanawiać się, skąd nastolatki mają pieniądze na samochód. Tak jak już wspominałam w innej notce, większość pracuje. Część kosztów pokrywają oczywiście rodzice. Co do pracy, to większość zatrudniona jest popołudniami w restauracjach, kinie, fast foodach itp. Dostałam ciekawe pytanie dotyczące możliwości pracy jako osoba z wymiany. Niestety nie jest to możliwe, ponieważ nie można być zatrudnionym gdzieś na stałe. Oznacza to, że można zarobić coś jako opiekunka do dzieci dla znajomych rodziców, skoszenie trawnika dla sąsiadów etc. Niestety takie okazje nie zdarzają się prawie wcale.
Pozdrowienia :)

3 komentarze:

  1. ojejku ale jednak im zazdroszcze bo jednak w PL to mało kto zdaje za 1 razem ..

    OdpowiedzUsuń
  2. o... 14,5 roku i prawo jazdy. Nieźle... :p Gdyby tak było w Polsce to chyba bałabym się wychodzić na ulicę :P Ale swoja drogą może Amerykanie są rozważniejsi? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Asiu, to nie jest kwestia rozwagi. Amerykanie mają nieporównywalnie lepsze drogi z naszymi, ich parkingi nie są ciasne, więc zdecydowanie łatwiej jeździ się kierowcom. Sama w tym roku znów jadę do Montany i mam zamiar zdać tam prawo jazdy, bo jest łatwiej i przede wszystkim nie będę musiała płacić bezsensownego 1000zł na kurs, skoro sama mogę się tego nauczyć. W Polsce potem wystarczy zdać tylko teorię i już się ma polskie prawo jazdy. ;D

    OdpowiedzUsuń