środa, 11 kwietnia 2012

Szkolna wycieczka nad Pacyfikiem - Newport Oregon

Urokiem wielkości Stanów Zjednoczonych jest ilość miejsc, które można zwiedzić nie wyjeżdżając poza granice kraju. Od jednego do drugiego oceanu, pustyń po chłodniejszą północ. W trakcie mojego roku w USA miałam cudowną okazję wyjechania na szkolną wycieczkę z klasą biologiczną do miasta Newport w stanie Oregon nad Pacyfikiem. Miejsce to jest słynne z ciekawych plaż, wielu organizmów oceanicznych i świetnego oceanarium. Miałam okazję zobaczyć wszystko z powyżej wymienionych i z chęcią zabiorę Was na małą wirtualną podróż we wspomnieniach z wyjazdu. Uwaga ... zaczynamy ! :))

Wyjechaliśmy w piątek o godzinie 12 po trzeciej godzinie lekcyjnej. Całe 80 osób zaczęło zbierać się w szkolnej kafeterii z mnóstwem bagaży. Widać było niezliczoną ilość par kaloszy, kurtek przeciwdeszczowych i śpiworów. Oregon słynny jest z deszczowej pogody, dlatego każdy był przygotowany na najgorsze. Pierwsze co mnie bardzo zdziwiło, to jak bardzo nauczyciele sprawdzali nasze bagaże. Na początku trzeba było wyjąć wszystkie napoje i sprawdzano czy nie mamy alkoholu. Następnie każdy po kolei otwierał walizkę na mały przegląd. Bardzo mnie to zdziwiło, ponieważ w Polsce nigdy o takich procedurach szkolnych nie słyszałam. Gdy już wszyscy zapakowaliśmy nasze bagaże i wybraliśmy miejsca w jednym z dwóch autobusów, w końcu rozpoczęliśmy naszą podróż. Około 10 godzin minęło mi szybko, siedziałam z moją host siostrą Lilly, przeczytałam kolejną 500-stronową książkę i głównie słuchałam muzyki. Około 17 opiekunowie zamówili pizzę, którą jedliśmy w autobusie. Kolejną rzeczą, która różni się od Polski jest to, że płacąc za wycieczkę nie musisz już ponosić żadnych kosztów, nawet jak zatrzymaliśmy się w McDonald w drodze powrotnej każdy miał limit 8 dolarów na zamówienie. Tak przy okazji, McFlurry  w stanach nie ma polewy i jest o wiele gorsze !! :(

Spędziliśmy jedną noc w hotelu i już następnego dnia o 7 rano byliśmy gotowi na drugą część podróży autobusem do Newsport Oregon. Gdy tylko zajechaliśmy na miejsce, otrzymaliśmy pakiety z zadaniami, doświadczeniami i obliczeniami do wykonania podczas pobytu. Wszystko było oceniane i zebrane przed wejściem do autobusu w drodze powrotnej. Dla mnie był to wielki szok, ponieważ w Polsce nigdy się z tym nie spotkałam. Wyjazdy nie równały się z pracą szkolną, a z wypoczynkiem. Tutaj uczniowie są przyzwyczajeni do czegoś zupełnie innego.

Nasze pierwsze doświadczenie w grupach to quadrat sampling (liczenie zmian w ekosystemie na podstawie traw) i mały spacer (na którym teoretycznie musieliśmy pisać notatki, ale ja i kilka innych osób poszło na łatwiznę i po prostu fajnie spędziliśmy czas, a pod koniec dnia pożyczyliśmy zeszyty od innych by wykonać małe "kopiuj i wklej"). Spacer był interesujący tylko gdy nie trzeba było zwracać uwagi kiedy najmniej lubiana nauczycielka (dobrze, że nie mam z nią lekcji) zaprzeczała sama sobie i  opowiadała o roślinach. Po spacerze, mieliśmy łapać kraby na plaży, ale źle nam szło i moja grupa zaczęła budować zamki z piasku. Nawet kilku opiekunów, którzy nie wzięli tego wszystkiego tak na poważnie, dołączyli się do nas.




Wieczorem dostaliśmy klucze do naszych domków, które bardziej przypominały namioty. W moim były Lilly, Briana, Jenna i ja. Nie obyło się bez małej wpadki z grzejnikiem powietrza i potem nie mogłyśmy spać w nocy, bo było za gorąco. W samym domku spędzaliśmy naprawdę niewiele czasu.




Następnego dnia trzeba było wstać o 5.30. Było to niedziela, czyli Wielkanoc. Niestety nie obchodziliśmy tego święta. Wybraliśmy się nad Ocean by badać ameby, kraby i tego typu morskie stworzonka. Wszyscy dzielnie maszerowali w kurtkach przeciwdeszczowych i kaloszach około szóstej rano by tylko zdążyć na odpływ i zobaczyć jak najwięcej. Spędziliśmy w tamtym miejscu pół dnia - było CUDOWNIE !!







moja grupa - B
Po powrocie i lunchu, moja grupa miała za zadanie pracować nad tymi doświadczeniami, porządkować notatki, robić obliczenia. Kayla, Jake, Jesse, Forrest i ja (wszyscy z grupy B) postanowiliśmy wybrać się sami nad Ocean mimo zakazu chodzenia tam bez opiekunów. Stwierdziliśmy, że lepsze to niż obliczenia. Mieliśmy ponad trzy godziny czasu wolnego. Część spędziliśmy w ośrodku rozmawiając i śmiejąc się a resztę na plaży budując krzyż (była Wielkanoc) i podziwianiu widoków. Na plaży dołączyło do nas więcej osób, nawet opiekunowie nie mieli nic przeciwko później. Inne grupy dzielnie pracowały i były złe, że my 'obijaliśmy' się na plaży. :)






Wszyscy wybraliśmy się do pobliskiej restauracji na obiad (tym razem limit 15 dolarów). Poniedziałek to czas wyjazdu, ale również kilku ostatnich doświadczeń i wizyty w oceanarium (tutaj nazywanym aquarium). Było to naprawdę interesujące doświadczenie. Przechodzenie w tunelu ze złudzeniem, że zaatakują Cię rekiny pływające wokół albo oglądanie innych zwierząt morskich. Niestety znowu dostaliśmy pakiet z czterema stronami pytań podczas zwiedzania, ale wtedy nie była już to dla mnie nowość.







Cała wycieczka

Nagrałam mały filmik z oceanarium !!

video

4 komentarze:

  1. Super wycieczka, zupełnie inaczej niż u nas.
    Możesz napisać notkę o przedmiotach w szkole, jak się je wybiera. Jakie są obowiązkowe. Czytałam gdzieś że obowiązkowa jest historia i polityka USA, a Ty tego nie masz. Czy wf jest obowiązkowy? Jak wyjeżdżałaś to już wiedziałaś jakie przedmioty chcesz wybrać, czy dopiero tam zdecydowałaś? skąd wiedziałaś jaki poziom wybrać? Na jaki profil liceum zdecydujesz się po powrocie?
    To na razie tyle pytań ;-)
    Pa

    OdpowiedzUsuń
  2. ja czekam na notkę o okolicy, pokoju ;D

    a wgl jeśli chce się byc cheerlederką to przez jakiś sezon tzreba miec inny sport ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc to nie mam pojęcia o cheerliderkach. Wydaje mi się, że wszystko zależy od szkoły w stanach :)

      Usuń
  3. Ile kosztowała cię ta wycieczka?

    OdpowiedzUsuń