czwartek, 22 marca 2012

Lunche w szkole

Postanowiłam wrócić do tematu jedzenia i prawdopodobnie tym postem jak na razie zakończyć ten temat. Już niedługo skupię się na innym aspekcie amerykańskiej kultury, a w międzyczasie poinformuję Was co się u mnie dzieje, jak w ostatnim poście o promie :))

Jak już wcześniej wielokrotnie opisywałam, jednym z ważniejszych momentów w codziennym szkolnym dniu jest z pewnością lunch. W mojej szkole trwa on aż 40 minut i nawet trochę przypomina sceny z amerykańskich filmów. W stołówce, tzw. commons, jest mnóstwo okrągłych stolików, przy których siedzą uczniowie. Można zając którykolwiek jest wolny, raczej większość osób zmienia miejsca i nie przywiązuje się do stolików jak na filmach. Nie ma miejsc osób popularnych, footballistów, czy nerdów. 

Jedzenia do wyboru jest naprawdę dużo. Większość uczniów kupuję lunch i wyjątki takie jak ja przygotowuje go w domu. Są cztery różne rodzaje miejsce do wyboru. Pierwsze do "Arrowhead Pizza" i breadsticks. Miałam okazję spróbować szkolną pizzę raz, jest ona dobra, bez nie zachwycająca. O reszcie ciężko mi się wypowiadać, bo w szkole kupowałam lunch może 2 razy, gdy zapomniałam lunchu z domu. 

Kolejny rodzaj jedzenia to "Flathead Grill" czyli hamburgery, frytki, małe smażone ziemniaczki, chrilled cheese sandwiches (tosty z serem). Do tej części jest zawsze największa kolejka, większość osób uwielbia fast foody. Następne miejsce to nachos, makarony itp.  Szczerze mówiąc to z tego co słyszałam to niestety w smaku nie są za dobre. Ostatni wybór to sałatki. Chociaż jedno na cztery miejsca proponuje zdrowe jedzenie. ;))

Do każdego posiłku dodawane jest mleko 1% albo mleko czekoladowe oraz owoc. Cały lunch kosztuje około 3-4 $, w zależności co wybierasz. Ja jestem zwolenniczką szykowania sobie własnego lunchu i zasady 'wiem co jem'. Nauczyłam się już wstawać te 15 minut wcześniej by przyszykować sobie jedzenie. Na początku nie było łatwo, bo od małego byłam przyzwyczajona do tego, że kanapki miałam zawsze gotowe (co dopiero teraz zaczęłam bardzo doceniać). W tym momencie nawet sprawia mi przyjemność wybieranie tego co zjem później tego dnia.



W ostatnim czasie najczęściej przygotowuję sobie kanapkę z serem lub szynką, sałatą i pomidorem, jednym słowem nic specjalnego. Gdy mam troszeczkę więcej czasu, zamiast kanapki, zabieram ze sobą sałatkę - odkryłam swój ulubiony mix - sałata lodowa, liście szpinaku, pomidor, ser swiss w małych kosteczkach i caesar dressing ;))) Moje pozostałe wybory to najczęściej tortilla z sosem pomidorowym i serem albo PBJ, czyli kanapka z masłem orzechowym i dżemem. Tą ostatnią jem bardzo rzadko, może raz na dwa tygodnie. Zawsze mam ze sobą minimum jeden owoc na przegryzanie pomiędzy lekcjami. Podsumowując mój lunch zbytnio nie różni się od tego, który w Polsce jemy na przerwach. W przeciwieństwie do reszty wymieńców w mojej szkole, nie ciągnie mnie do fast foodów, nawet tych szkolnych. 

Szkolne napoje to jak już wspomniałam mleko, ale również sok pomarańczowy albo po prostu woda. Może zabrzmieć to dziwnie, ale tutaj nie pije się wody 'butelkowej', tylko z kranu, bądź water fountains (jak na filmach). Oprócz tego mamy dwa miejsca do wypełniania butelek. W zasadzie nikt nie ma plastikowych butelek, tylko większość ma butelki, które wypełnia się wodą, niczym prostsza wersja bidonu. Moja jest różowa i już nie wyobrażam sobie kupowania cały czas nowych jednorazowych butelek.

Mój najczęstszy lunch

Jedzenie i picie podczas lekcji jest jak najbardziej w porządku, nie można po prostu zbytnio hałasować i zwracać na siebie uwagę. To samo tyczy się gumy do żucia. Specjalnie zrobiłam zdjęcie opakowań, my też takie powinniśmy mieć !! ;)))

Po 40-minutowym lunchu, trzeba wracać na lekcje. W moim przypadku Composition i Historię USA ;)))

4 komentarze:

  1. można żuć gume do rzucia ! super ;D.
    czekam na dalsze notki :**

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas gumy Orbit też są już w takim kształcie. :D ja jestem nimi zachwycona:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć. A ile kieszonkowego potrzebujesz na miesiąc? jak idziesz gdzieś ze swoją rodziną na obiad czy lody to oni płacą czy ty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesc :)
      Z kieszonkowym bardzo zalezy na co wydajesz, czy kupujesz duzo rzeczy, lunche w szkole etc.
      Uwazam ze najlepiej to okolo 200-300 dolarow, na najpotrzebniejsze rzeczy. Czasem wyda sie mniej, czasem wiecej.
      Co do mojej rodziny, to traktuja mnie jak ich dziecko, wiec gdy kupuja cos (np. lody) wszystkim dzieciom to mi tez. To samo z obiadem etc.
      Jesli chodzi o moje wydatki, to place sobie za potrzebne mi rzeczy, jak kosmetyki, ubrania, wydatki zwiazane z wychodzeniem do kina, na kawe ze znajomymi czy szkolne rzeczy.

      Usuń