czwartek, 9 lutego 2012

Nachos, mecz hokeja i spowiedź po angielsku - nowe nie znaczy złe

Prawie cały kolejny tydzień minął w mgnieniu oka. Już dawno po meczu, weekendzie i prezentowaniu monologów na aktorstwie. Aż dziwnie mi się piszę, gdy muszę sobie przypominać co ja w zasadzie robiłam od tamtego czasu. Czas leci tak szybko, a ja po odrabianiu lekcji najczęściej nawet nie mam czasu otworzyć komputer.

Niestety nasza drużyna koszykówki przegrała z Glacier. Nie miałam okazji oglądać meczu dlatego, że pomagałam przy organizacji całego wydarzenia. Nasza biologiczna klasa pracowała podczas tego meczu, by zmniejszyć koszty wyjazdu do Newport w stanie Oregon (już w kwietniu - nie mogę się doczekać). Moje zadanie to .... uwaga, uwaga ... przygotowywanie nachos i sałatek :) Przyszło mnóstwo ludzi i nie było momentu by usiąść i odpocząć. Trochę smutno, ze przegraliśmy, ale już niedługo rewanż. Tym razem na pewno idę obejrzeć.

W sobotę rano wybrałam się na mecz hokeja mojego host brata - Tommiego. Niestety lodowisko w Kalispell (podobnie jak to w Kaliszu) jest na dworze i było przeraźliwie zimno. Ten tydzień nie był chyba zbytnio szczęśliwy, bo nasi przegrali :(




Po meczu znowu pomagałam w szkole tym razem podczas zawodów w zapasach. Zaraz po tym udałam się do kościoła na spowiedź. Uwierzcie mi, spowiadanie się w obcym języku to nie lada wyzwanie. Nie znałam nawet żadnej formułki, ale jakoś sobie poradziłam !

Wieczorem wybraliśmy się na spacer po okolicy, czyli wzgórzach. Wspięliśmy się  na pobliski szczyt, wszystko zajęło nam tylko godzinkę, a to dlatego, ze musieliśmy wracać, bo było ciemno. 






W niedzielę wszystko kręciło się wokół SUPERBOWL. Patriots kontra Giants. Całą rodzinka siedzieliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy najważniejsze sportowe wydarzenie roku w footballu amerykańskim. Teraz znałam już zasady ;) Ciekawe było to, że wiele Amerykanów ogląda superbowl tylko dla reklam. Wydawało mi się to co najmniej dziwne, dopóki nie zobaczyłam tych wszystkich commercials. Większość z nich była śmieszna i warta oglądania. Moje top trzy: Audi (imitująca zmierzch z wampirami etc, przezabawna), Pepsi oraz Doritos.

Szkolne dni przeleciały niesamowicie szybko a już zbliża się kolejny weekend.  Miałam bardzo dużo prac domowych jak na tutejsze high school. Prezentowałam też swój monolog na aktorstwie. Myślę, że wypadł dobrze, oceny dostaniemy dopiero w przyszłym tygodniu. Teraz przygotowujemy monolog Szekspira. Ja wybrałam fragment żeńskiego monologu z "Juliusza Cezara" i od dzisiaj wieczorem zamierzam zmierzyć się z przeczytaniem sztuki, by zagrać jeszcze lepiej. Szukałam tłumaczenia po polsku online, niestety bez skutku, pozostaje mi angielski :)) 

Dzisiaj na historii był test z Pierwszej Wojny Światowej - w końcu coś związane z Europą ! 

Widok z salonu !
Uciekam czytać "Forresta Gumpa", bo nareszcie mam wolną chwile od prac domowych.

Trzymajcie się !

1 komentarz:

  1. Dawno tu nie wchodziłam, to tez dopiero teraz czytam tą notkę. Fajnie że mogłaś oglądać Super Bowl na żywo. Kocham futbol amerykański,ale u nas to było po północy, więc musiałam sobie nagrać, a to nie to samo gdy ogląda się mecz znając wynik... No i miestety Patrioci przegrali, a są moją ulubioną drużyną.
    A, i Montana pięknie wygląda zimą. Nie to co w Kaliszu...

    OdpowiedzUsuń