piątek, 30 grudnia 2011

Rok temu ...

Zbliża się koniec roku, czekają nas ostatnie dzień z datą "grudzień 2011" i przyjdzie 2012 rok. Nie wiem co w tym specjalnego, ale zawsze uwielbiałam ten moment zmiany roku kalendarzowego, fajerwerki w powietrzu i to wrażenie, że właśnie coś się skończyło w naszym życiu, mimo że to taki sam dzień jak każdy inny. Trzydziestego pierwszego grudnia lubię cofać się w czasie. Rok temu tego dnia ...

Zdecydowanie moje życie skrycie kręciło wokół wyjazdu do Stanów. Był to moment, w którym moja aplikacja była wysłana (jeszcze nie zaakceptowana). Ten wyjazd był rzeczą nierealną i momentami byłam prawie pewna, że się nie spełni. Teraz siedzę w salonie w moim nowym (tymczasowym) amerykańskim domu i zbliża się połowa mojego pobytu w Kalispell w Montanie.

Podsumowując mój rok, a w zasadzie te kilka ostatnich miesięcy w USA, muszę przyznać, że rok temu nie wiedziałam na co się piszę. Nie mogę powiedzieć, że nie podoba mi się tu i żałuję, bo jest naprawdę bardzo fajnie i zrobiłabym to jeszcze raz. Po prostu jest trudniej niż mogło mi się wydawać rok temu siedząc w moim pokoju, marząc o wyjeździe. Kiedy się tu naprawdę jest, trzeba radzić sobie samemu. Nagle jest się teoretycznie "wolnym", ale ma się poczucie jeszcze większej odpowiedzialności za siebie. Zanim zrobi się cokolwiek, myśli się dziesiątki razy, gdy wcześniej zrobiłoby się coś od razu. Tak naprawdę jest się też gdzieś pomiędzy Polską a Ameryką.

Dodaję krótką notkę, ponieważ chciałabym życzyć każdemu kto to przeczyta ..

TEGO, ŻE ZA ROK, GDY COFNIEMY SIĘ W CZASIE
STWIERDZIMY, ŻE SIĘ CZEGOŚ NAUCZYLIŚMY
BEZ WZGLĘDU JAK, ŁATWĄ, CZY TRUDNIEJSZĄ DROGĄ
BEZ WZGLĘDU GDZIE BĘDZIEMY, CO ZROBIMY, 
BO PRZECIEŻ TU NIE CHODZI O NIEROBIENIE BŁĘDÓW,
ŻEBYŚMY NICZEGO NIE ŻAŁOWALI I NIE ŻYLI W PRZESZŁOŚCI, 
albo prościej ...
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz