czwartek, 20 października 2011

Weekend w Missouli

Jest piątek, dwudziesta. Podejmujemy spontaniczną decyzję - jedziemy do Missouli (miasta oddalonego o 2h jazdy do Kalispell, około 100 tys mieszkańców). W pośpiechu pakujemy rzeczy. O 21 wyjeżdżamy z domu.W trakcie jazdy dzwonimy do różnych hoteli szukając wolnego pokoju. Dopiero po około 4 telefonie znaleźliśmy czteroosobowy pokój. Jest ciemno, kiedy wychodzimy z samochodu. Wszyscy są zmęczeni i głodni. Wchodzimy do hotelowego pokoju i zamawiamy pizzę dokładnie o 23.45. Idziemy spać po 1.


Za oknem Dairy Queen czyli coś takiego jak McFlurry w McDonaldzie, tylko mnóstwo smaków

Wstaliśmy około 9, w pośpiechu zjedliśmy śniadanie i opuściliśmy hotel. Tego dnia na dworze było bardzo zimno, około 0 stopni. Mieliśmy w planach iść na mecz footballowy. Żadna z nas nie miała ciepłych butów ani kurtek. Zrobiliśmy ekspresowe zakupy, zaopatrzyłyśmy się się w szale, rękawiczki i buty i w drogę...

Mecz odbywał się na stadionie szkolnym, na terenie kampusu University of Montana. Było naprawdę dużo ludzi. Ogółem przyszło 25 tys osób. Było to dość ważne wydarzenie, poziom wyżej niż szkolne mecze w liceum.

Montana Grizzlies grali przeciwko drużynie z Portland. Na początku przez długi czas przegrywali, ostatecznie wygrali 30:24. Cały czas dopingowały ich cheerleaderki (drużyna freshman i varsity). Wrażenie zrobiły na mnie Varsity, bo nie tańczyły z pomponami, tylko  formowały "wieże" itp. Bardzo fajnie się to oglądało. 
rozgrzewka ;)


z tego nadmuchanego kasku wybiegli zawodnicy





Mecz zakończył się po około 3,5h. Przemarznięci, ale zadowoleni udaliśmy się do galerii na zakupy a potem na kolację. W domu byliśmy kilka minut przed północą.

Ten tydzień zleciał bardzo szybko, bo w szkole byłam tylko 3 dni, w zasadzie 2 i pół, bo w środę lekcje kończyły się o 13. Czwartek i piątek jest wolny, bo nauczyciele w Montanie mają jakiś wjazd. W przyszły piątek jest koniec quarter 1, czyli 50 % oceny semestralnej. Jest to ważna sprawa i mimo, że mam wolne, to cały czwartek robiłam projekty i pisałam esej na teatr. Zrobiłam sobie przerwę na mały kontakt z Polską i przygotowanie obiadu - PLACKI ZIEMNIACZANE ! Dawno nie jadłam niczego polskiego i nie mogłam się powstrzymać :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz