środa, 12 października 2011

Październikowe wydarzenia

Nie pisałam prawie dwa tygodnie. W szkole miałam bardzo dużo rzeczy, mnóstwo projektów i quizów. W końcu za tydzień koniec Quater 1.  W międzyczasie byłam chora. Po przeleżeniu całego zeszłego weekendu w łóżku, poczułam się zdecydowanie lepiej. Pogoda pogarsza się z dnia na dzień, bluza na długi rękaw i jesienna kurtka to obowiązek.

W zeszłym tygodniu zapisałam się na Speech and Debate. Pomyślałam, że warto robić coś po szkole i mimo że na początku nie byłam zbytnio przekonana, zdecydowałam się pójść na spotkanie organizacyjne. Przedstawiono nam różne rodzaje przemów i debat. Były tam na przykład debaty polityczne, przemówienia długie, krótkie i wiele innych. Zdecydowałam się na krótkie przemówienia, czyli short prep speeches.

Pierwsze zajęcie odbyły się w poniedziałek po szkole. Wytłumaczono nam całą formułę. Polega ona na tym, że na 3 minuty przez wystąpieniem dostajesz temat, którym jest cytat albo kreskówka polityczna i po tym czasie wychodzisz i mówisz przez 3-5 minut. Może wydawać się prosto, ale wcale tak nie jest. Czasem trzeba wiedzieć naprawdę dużo, żeby skomentować dane zagadnienie.Zajęcia odbywają się cztery razy w tygodniu. 

Przedwczoraj wygłosiłam swoją pierwszą przemowę. Nie poszło mi świetnie, ale mimo to jestem zadowolona.  Wczoraj wypowiadałam się o kryzysie w Grecji - ekonomia to zdecydowanie nie moja dziedzina. Mimo to nie zniechęcam się i ćwiczę dalej.

Dni szkolne mijają szybko i w większości nie są bardzo ciekawe. Jedynie ostatnio na biologii zaczęliśmy przeprowadzać doświadczenia. Przez najbliższe 2 tygodnie będziemy badać wpływ różnych czynników na kolonie bakterii. Moja grupa pobrała próbkę bakterii z podłogi sali gimnastycznej. Ku naszemu zdziwieniu po trzech dniach na naszej próbce było najwięcej  różnego rodzaju bakterii, więcej niż bakterii z toalet itp. Robiliśmy też projekt komórki roślinnej. Polegało to na tym, że piekliśmy ciastko a potem dekorowaliśmy je jakby była to komórka.

Od około trzech tygodni wracam ze szkoły autobusem. Jest naprawdę fajnie. Znam tam kilka osób, więc najczęściej rozmawiamy przez całą drogę. W piątek był Dairy Queen Friday, czyli cały autobus pojechał do Dairy Queen na lody, coś do jedzenia.




 Dostałam też swoje zdjęcie szkolne :))



W sobotę Lydia miała mecz koszykówki, więc całą rodziną poszliśmy kibicować. Śmiesznie było oglądać ośmio i dziewięciolatki rzucające piłkę do kosza. Rywalizacja była zacięta, ale wszyscy świetnie się bawili.


Lydia to numer 11 drużyna zielona !




Po meczu wybraliśmy się na zakupy, a ja w końcu kupiłam amerykańską kartę do telefonu i mam swój własny nowy numer.

1 komentarz:

  1. Oj tam, oj tam!

    Jakoś te nasze autobusy są ładniejsze!

    btw Słyszałem, że na naszych eskach testują system zapowiadania przystanków!

    OdpowiedzUsuń