piątek, 9 września 2011

Zakupy nietypowa pora, wspolny obiad osob z wymiany i Caramel Tofee Nut

Moj ostatni weekend trwal trzy dni, poniewaz w poniedzialek obchodzilismy Labor Day, czyli dzien pracy. W sobote i niedziele mielismy w domu male przemeblowanie, moj pokoj rowniez sie zalapal. Mam nowe biurko, a wszystkie inne meble sa zmienily miejsce.

W poniedzialek w domu bylo nas 7 dziewczyn i host tata Larry. Tak duza liczba wynika z tego, ze Emily zaprosila kolezanke do domu, ktora pomagala jej malowac pokoj oraz Lydia spedzala czas ze swoimi dwoma kolezankami. Przed poludniem chcielismy jechac na zakupy, jednak caly czas mielismy cos do zrobienia. Wieczorem juz pogodzilam sie z tym, ze bedzie trzeba przelozyc chodzenie po sklepach na inny dzien. W koncu gdy wszyscy skonczyli, bylo juz ciemno, na zegarku 21.45. W pewnym momencie host tata wpadl na pomysl : "Jedziemy na zakupy". Szybko sprawdzilam godzine i jedyne co moglam powiedziec to - "przeciez to szalone, jutro mamy szkole, a do miasta 15 minut samochodem w jedna strone". Mimo tego nie wiem czemu, ale zgodzilam sie.
Kiedy siedzielismy w samochodzie i jechalismy w strone miasta w glosnikach leciala piosenka mojego ulubionego zespolu - Coldplay "Every teardrop is a waterfall". Nawet nie czulam ze jestem zmeczona.


Miasto w ciemnosci wygladalo zupelnie inaczej niz kiedy widze je codziennie jadac do szkoly. Z racji poznej pory otwarty byl tylko Walmart. W srodku widzielismy jedynie kilka osob - nie byla to typowa pora na zakupy !




Wychodzac z marketu bylo juz po 23.  W drodze powrotnej zatrzymalismy sie w McDonaldzie. Lody z polewa czekoladowa przed snem - dla mnie dosc dziwny punkt programu.

Samochod zatrzymal sie przed naszym domem o 23.50. Od tego poniedzialku, musze przyznac, ze zakupy nocna pora sa zdecydowanie przyjemne.

Nastepnego dnia po szkole wszyscy uczniowie z wymiany mieli wspolny obiad w domu naszej szkolnej koordynatorki. W trakcie gdy ona pojechala do miasta po skladniki do gotowania, my mielismy czas dla siebie. Na poczatku przygotowalismy sok, potem gralismy na pianinie, a na koncu skakalismy na batucie.


Bara z Czech :))


Ja i Heta z Finlandii

Lucas, Bara i Heta

Gdy mielismy juz wszystkie potrzebne skladniki, zaczelismy wspolne gotowanie. Kazdy mial inne zadanie. Wspolpracujac, przygotowalismy duza miske warzyw, makaron z sosem pomidorowym i cukinia.
Cale spotkanie trwalo prawie cztery godziny. Bylo naprawde swietnie, juz czekam na kolejne wspolne obiady.


ogrod z warzywami naszej szkolnej koordynatorki






W szkole mam duzo nauki. Na szczescie coraz wiecej rozumiem i zaczynam robic wszystkie rzeczy o wiele sybciej niz na samym poczatku. Podczas przerwy na lunch, spedzam czas glownie z Bara z Czech i Heta z Finlandii. W czwartek pierwszy raz wybralysmy sie na przechadzke po okolicy szkoly. Zahaczylysmy o kawiarnie. Wypilam chyba najlepsza kawe w zyciu - Caramel Tofee Nut. Byla przepyszna. Z ledwoscia zdazylysmy na nasza szosta lekcje.

2 komentarze:

  1. Widzę, że Europa Środkowa i Północna trzymają się razem.

    Ahoj Kalispell!

    OdpowiedzUsuń