czwartek, 22 września 2011

Homecoming Assembley

Homecoming week dobiega już końca. Każdy dzień był inny, ale zawsze kolorowy. Poniedziałek to dzień magii. Na korytarzach można było spotkać wiele sobowtórów Harrego Pottera czy wszelkiego rodzaju wróżki. Wtorek to superbohaterowie, czyli w większości Superman ;))) W środę tematem była historia - cofnięcie się w czasie. Królowały lata 80te i Starożytna Grecja. Muszę przyznać, że uczniowie byli naprawdę pomysłowi, ja niestety nie przebierałam się w te trzy dni, ponieważ nie miałam takich tematycznych rzeczy. W środę mieliśmy Early Release, czyli każda lekcja trwała 35 minut i kończyliśmy o 1:25.

W czwartek odbyła wojna kolorów. Klasa freshman miała przydzielony czarny, sophomores - biały, juniors (czyli ja) czerwony, a seniors ubrani byli na niebiesko. Na szóstej godzinie lekcyjnej wszyscy uczniowie, podzieleni na roczniki zebrali się na sali gimnastycznej. Gdy pytałam się o co chodzi, słyszałam, że będzie Homecoming Assembley. Dopiero gdy weszłam na salę, zrozumiałam co to jest.

Na początku przedstawiano kandydatów na króla i królową homecoming. Głosujemy jutro ! :)) Potem pojawiły się cheerleaderki, zaczęła grać szkolna orkiestra i cała szkoła krzyczała różne hasła. Później śpiewaliśmy YMCA. Każda klasa pokazywała literkę (ja byłam M) a na środku sali pojawili się poprzebierani uczniowie i zaczęli się wygłupiać. Strasznie się ucieszyłam, że miałam ze sobą aparat. Nagrałam kilka krótkich filmików, które złożyłam w jedną całość i zrobiłam parę zdjęć.
video

wszyscy siedzieli w zależności od koloru







Cheerleaderki nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia. Za to maskotka była strasznie śmieszna.






wszyscy udają się do wyjścia
Całe wydarzenie trwało około 20 minut. Było naprawdę super !!

4 komentarze:

  1. heh jakby u nas byłaby taka sala gimnastyczna z trybunami to aah marzenie ;D
    jak radzisz sobie z angielskim ?:)
    powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  2. oj tak, sala gimnastyczna jest nie do porównania
    co do angielskiego, to myślę, że radzę sobie dobrze, rozumiem ich normalnie, wiadomo czasem brakuje mi słówek, ale wczoraj usłyszałam od amerykanki, że mój angielski jest "amazing" więc cieszę się, bo po tak krótkim czasie czuję różnicę :))

    OdpowiedzUsuń
  3. jak wyglądało załatwianie takiego wyjazdu ?
    mogłabyś mi powiedzieć ile Cię tak mniej więcej kosztował ten wyjazd? bo parę osób pisało , że jest drogi .


    dziękuje ci za odpowieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. najpierw musisz zgłosić się do biura/organizacji, dostajesz aplikację, którą wypełniasz i czekasz na rodzinę, opisałam to bardziej szczegółowo na blogu, jak chcesz to cofnij sobie do lipca ;)))
    co do kosztów, to niestety taki wyjazd jest dość drogi. Płacisz tak mniej więcej 5 tys dolarów organizacji, z którą jedziesz, musisz kupić bilet lotniczy, zapłacić opłaty wizowe i SEVIS i wiadomo kieszonkowe w USA
    :))

    OdpowiedzUsuń